Szelest motyla - WIOSNA


MAJ 1992


37.

ODZYSKAŁAM SZCZĘŚCIE

ROZISKRZYŁAM MARZENIA

ZŁAPAŁAM UŚMIECH

KTÓRY LECIAŁ W DAL

TERAZ GDY CISZA

SŁYSZĘ BICIE SERCA

RYTMEM MIŁOŚCI

DAJĄCE MI ZNAĆ

ŻE ŻYJĘ

KOCHAM

I ŚNIĘ O TOBIE

O SOBIE

O NAS

/ 1992.05.12./

 


38.

 

WIOSENNY CZAS

PRZYBLIŻA NAM

POKOJU MOC

 

W PEJZAŻY ŚWIAT

PRZYCIĄGA NAS

UŚMIECHU CZAR

 

WYCIĄGNIJ DŁOŃ

I PODAJ JĄ

KOLEGOM SWYM

 

NIECH ONI TEŻ

POCZUJĄ ŻE

W PRZYJAŹNI ŁATWIEJ ŻYĆ!

/ 1992. 05. 15./

 

MAJ 1993

113.

MÓJ POKÓJ

TO ANTYPODY ZACHODU

UŚMIECHA SIĘ TYLKO WTEDY

GDY SŁOŃCE

TWARZ SWĄ SKRYWA

W DŁONIACH DRZEW

LECZ JASNOŚĆ

NIE JEST SZCZĘŚLIWA

BO RANI PROMIEŃ

O WIERZCHOŁKI OSTRE

I PŁACZE

ŻE TO JUŻ KONIEC…

KONIEC DNIA

IDZIE WIECZÓR

/1993.05.01/


 

114.

MAM TERAZ CZAS

BY ZMIENIĆ SWE SERCE

OBRÓCIĆ JE W GŁAZ

ZATKAĆ MU GARDŁO

CO KRZYCZY WŚRÓD ŁEZ

I PRZEKLĄĆ W ROZPACZY

MIŁOŚCI ZEW

NA ZAWSZE

/1993.05.01/


 

115.

NIE CHCĘ UMIEĆ

KOCHAĆ

ZBYT MOCNO LGNĄĆ

DO MIŁOŚCI

JAK ĆMA DO LAMPY

CO SPALA SKRZYDŁA JEJ

W CIEMNOŚCI

 

NIE CHCĘ UMIEĆ

KOCHAĆ

ODCZUWAĆ STRACHU

ŻE MIŁOŚĆ ODEJDZIE

ZOSTAWI MNIE JAK TY

BEZ LITOŚCI

 

NIE CHCĘ UMIEĆ

KOCHAĆ

BO MIŁOŚĆ JEST

KŁAMSTWEM

CHOĆ PATRZY W OCZY

BEZ ZMRUŻENIA POWIEK

JAK TY PATRZYŁEŚ

MÓWIĄC ŻE MNIE

KOCHASZ

A PRZECIEŻ DRWIŁEŚ

/1993.05.01/


 

116.

NADSZEDŁ CZAS

BY ROZJAŚNIĆ WIELE SPRAW

TYCH NASZYCH

SKRYTYCH POD CIEPŁEM

UCZUCIA

SKRYTYCH W CIENIU

MIŁOŚCI

SZCZELNIE ZAMKNIĘTYCH

W PODŚWIADOMOŚCI

/1993.05.01/


 

117.

WIELE MAM PRAGNIEŃ

ONE ROSNĄ WE MNIE

NIEMĄDRE

ŚNIĄC NA JAWIE

O GÓRSKICH SZCZYTACH

NIEZDOBYTYCH

BO LUDZKA UŁOMNOŚĆ

KRUSZY DROGI

ZACIERA SZLAKI

SPRAGNIONE PIĘKNA

CZYSTOŚCI MYŚLI

POCAŁUNKU

CZŁOWIEKA DLA CZŁOWIEKA

WŚRÓD WOJNY

/1993.05.06/



118.

TĘSKNOTA

TO WOJNA Z MYŚLAMI

ONA MA WOJSKO WARTKIE

I SIŁĘ PERSWAZJI

A JA

 TYLKO WSPOMNIENIA

 

TAKA SŁABOŚĆ

JEST CIĘŻKA

A BITWY I STRATEGIA

TO PIĘTA ACHILLESA

 

TĘSKNIĘ

W POWIETRZU WISI

KLĘSKA

/1993.05.06/


 

119.

Z NADZIEJĄ W DŁONI

OCZEKIWAŁAM

RAMIONA SZEROKO

ROZWARŁAM

KRZYCZAŁY COŚ O MIŁOŚCI

STRUDZONE OPADŁY

I CHOĆ DRŻY MOJE SERCE

NA WIETRZE

A ZESCHŁY LIŚĆ JESIENI

TULI MYŚL

PUSTKA JEST ZBYT WIELKA

BY ŻYĆ

MAŁO SZCZĘŚCIA

/1993.05.08/


 

120.

SŁYSZAŁAM ŻE JESTEŚ PRZEJRZYSTY

JAK GÓRSKIE POWIETRZE NA SZCZYCIE

NAJWYŻSZY Z NAJWYŻSZYCH

TAM KRÓLUJESZ

TAM PATRZYSZ I SĄDZISZ

TAK SŁYSZAŁAM

SAMA CZUJĘ W TROSCE

CIEPŁE RAMIĘ

TAK BÓL KOJĄCE

GDY POZWALASZ MI

ZŁOŻYĆ GŁOWĘ CIĘŻKĄ

I OTRZEĆ POLICZEK

OBSYPANY ŁZAMI

I WTEDY KRZYCZĘ W SŁOŃCE

A JEDNAK JEST MIŁOŚĆ

I MOŻNA JEJ DOTKNĄĆ

GDY TYLKO ZECHCESZ POZWOLIĆ

NAJSPRAWIEDLIWSZY OJCZE

/1993.05.08/


 

121.

KOLEJNY WIECZÓR BEZ CIEBIE

WILGOTNEJ DOTYKA TWARZY

WSPÓLNE MIELIŚMY IMIĘ

WSPÓLNIE UMIELIŚMY MARZYĆ

 

WIECZÓR W SAMOTNEJ PRZESTRZENI

MISTERNIE W SZAROŚCI UTKANY

ZBYT CICHY NIŻ BYĆ POWINIEN

SOWICIE SKROPIONY ŁZAMI

/1993.05.09/


 

122.

INNA JESTEM RANO

STRACH OBEZWŁADNIA

A SŁOŃCE WSCHODZI SPOKOJNE

I MÓWI – NIE DRŻYJ

 

INNA JESTEM W LESIE

DOTYKAM

CHROPOWATEJ POWIERZCHNI SOSNY

I PŁACZĘ

ŻE TYLKO CHWILA

JEST PIĘKNA

 

INNA JESTEM PRZY TOBIE

BYŁAM PRZY TOBIE

MILCZĄCA

BO SIEBIE NIE ROZUMIEM

CHOĆ KOCHAM

W PRZESZŁOŚCI WPATRZONA

BEZ KOŃCA

/ 1993.05.06./

 


123.

ZAMKNĘ SIEBIE

W SZKLANEJ KULI

PRZETRĘ KURZ

POPATRZĘ SPOKOJNIE

I ZOBACZĘ

CO BYŁO NAPRAWDĘ

CO JEST

CO BĘDZIE

 

UWIERZĘ

LUB ZAPOMNĘ

/ 1993.05.06./


 

124.

DLA SAMEJ SIEBIE

JESTEM WILGOCIĄ LASU

CICHO ŚPIEWAM

OPŁYWAJĄC MGŁĄ O PORANKU

I POCHŁANIAM DRŻENIE

CO CHOJNIE SPŁYWA Z KAŻDEGO DRZEWA

CZEKAJĄC NA CIEBIE

DALEKIEGO JAK SŁOŃCE

MARZENIA

/ 1993.05.18./


 

125.

DZIŚ SPOSTRZEGŁAM

COŚ ZŁĄCZYŁO LUDZI DWOJE

CAŁKIEM BLISKICH

LECZ DO DZISIAJ NIEZNAJOMYCH

DZIŚ SPOSTRZEGŁAM

FUNDAMENTEM SĄ ROZMOWY

TO CO TWOJE

MOIM STAŁO SIĘ ODDECHEM

/ 1993.05.18./

 

126.

TAKI CUDNY MAJ

A DRZEWA

PŁACZĄ NAD STRESEM DOJRZAŁYM

WCZORAJ

BYŁY CIEPŁE SŁOŃCEM

DZIŚ WZRUSZONE

ŻYCZĄ SZCZĘŚCIA WILGOTNĄ DŁONIĄ

ZŁOŻONĄ NA CZOLE…

MATURZYSTO – DO DZIEŁA!

/ 1993.05.18./


 

127.

SPOSTRZEGŁAM TWÓJ ZNAK

PRZYTULIŁAM SIĘ MOCNO

OKRYŁAM CIEPŁEM SERCA

CO BIJE

DANE OD CIEBIE

DLA CIEBIE

CHOĆ CZĘSTO TRUDNO POJĄĆ

ŻE MOŻNA UTONĄĆ

W MIŁOŚCI

/ 1993.05.18./


 

128.

WSPOMNIENIA

W KLESZCZACH ZAMKNĘŁY SERCE

GORĄCĄ LAWĄ PŁYNĄŁ

CO NOC

BRODZĄ W STRUMIENIACH ŁEZ

WSIĄKAJĄ W PODUSZKĘ

JAK W ZIEMIĘ SPRAGNIONĄ

WSIĄKA DESZCZ

/ 1993.05.23./

 


129.

ODCISNĘ USTA NA BIAŁEJ KOPERCIE

ODBIORCA – MARZENIE

NADAWCA – SERCE

DO ŚRODKA WŁOŻĘ CIEŃ MEGO UŚMIECHU

ZANIOSĘ PRZESYŁKĘ DO WIATRU WSCHODNIEGO

ON W DŁONIACH UNIESIE TĘSKNOTY WOŁANIE

UMIEŚCI W REJESTRZE – POSZUKIWANIE

/ 1993.05.23./


 

130.

TRUDNO JEST MÓWIĆ

ŻE

BYŁO LATO OSTATNIE

PTAK NIE WRÓCI Z PODRÓŻY

NIE ROZKWITNIE KWIAT

SŁOŃCE NIE ZAŚWIECI PO BURZY

TRUDNO JEST MÓWIĆ

KRZYCZĘ

TY NIE SŁYSZYSZ

SERCE ZAMKNĄŁEŚ

A JA CZEKAM

I ZAPOMNIEĆ NIE MOGĘ…

WYBACZ

ŻE CIĘ KOCHAM

/ 1993.05.23./


 

131.

WOKÓŁ TAK PIĘKNIE

I RAZI SZCZĘŚCIE OBOK

NIE MOJE

TAKIE WIELKIE

W SMUTNYCH OCZACH

PRZESZYTYCH TĘSKNOTĄ

/ 1993.05.23./

 

 


 

132.

TO JESZCZE NIE TO

CZEGO CHCĘ

NIE TEN WIERSZ

NIE MOJA TĘSKNOTA

BŁĄDZĄ MYŚLI BEZDOMNE

BEZ CELU

I NAGLE OBOK

KTOŚ NIEZNANY JESZCZE

POTRAFI

SERCE ZAKLĄĆ W SŁOWA

MOIMI MYŚLAMI

/ 1993.05.29./

 


133.

W KLATCE Z DELIKATNYCH PRĘTÓW

WSPOMNIEŃ

POWTARZAM SIĘ W UPORZE

TRWANIA W MIŁOŚCI

MIĘDZY HERBATĄ A SNEM

CISZA

PROWADZI MNIE

NAD PRZEPAŚĆ

WIATR NA STRZĘPY

ROZRYWA MARZENIA

 

POWRACAM NA ŁONO

RZECZYWISTOŚCI

W POWOLNYM TEMPIE

ZWĄTPIENIA

/ 1993.05.29./


 

134.

NIE MAM NIC

PRÓCZ MIŁOŚCI DO CIEBIE

TYLKO TO

PODAROWAĆ POTRAFIĘ

I CHOĆ CHMURY

WCIĄŻ CZARNE NA NIEBIE

JA JE RAŻĘ DUCHOWYM

POŻAREM

 

NIE MAM NIC

PRÓCZ TEJ CHWILI

TĘSKNOTY

JĄ PRZYTULAM

CHOĆ ZIMNE MA DŁONIE

 

MARZENIAMI CIEPŁYMI

OKRYTA

MARZY PUSTKA

ŻE TO JESZCZE

NIE KONIEC

/ 1993.05.31./


 


KWIECIEŃ  1991

13.

ZA OKNEM

SZARY MGLISTY DZIEŃ

ZMOKŁE OSOWIAŁE DRZEWA

STOJĄ BEZ RUCHU

 

KROPLE DESZCZU

STUKAJĄ W SZYBĘ UCZUĆ

JEDNA PO DRUGIEJ

STACZAJĄ SIĘ W GŁĘBIĘ

SMĘTNYCH MARZEŃ

 

ODBICIE OCZU

OMOTANYCH TĘSKNOTĄ

PATRZY NA ŚWIAT

PRZEZ CZARNE OKULARY

CIĘŻKICH RZĘS

 

SENNOŚĆ

OWIAŁA CICHY POKÓJ

REFLEKSJE

SNUJĄ SIĘ PO ZAKAMARKACH SERCA

PRZEGANIANE Z KĄTA W KĄT…

/ 1991.04.10./

 

14.

IDZIE ZMIERZCH

SKRADA SIĘ SZARYMI STOPAMI

CIĄGNĄC ZA SOBĄ OSTATNI PROMIEŃ

ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA

 

W ODDALI NA HORYZONCIE

ZASTYGAJĄ W MROKU WIERZCHOŁKI DRZEW

OTULONE SINYM KOBIERCEM NIEBA

 

POWOLI WSZYSTKO USYPIA

POGRĄŻAJĄ SIĘ W LETARGU

DOMY

OGRODY

PŁOTY

LUDZKIE MYŚLI WYBIEGAJĄ W SEN

/ 1991.04.11./


 

15.

NIE POZNAJĘ SIEBIE

SWOICH MARZEN

ŁEZ

I UŚMIECHÓW

 

DZIWIĄ MNIE MYŚLI

ROZSZCZEBIOTANE

LUB MELANCHOLIJNE

 

UPODABNIAM SIĘ

W SZCZEGÓŁACH

DO BRZYDOTY I PIĘKNA

/ 1991.04.11./


 

16.

STOI NA UBOCZU

WŚRÓD LASU

DUŻY

A JEDNAK NIEPOZORNY

 

WNĘTRZE ZACHĘCA

KUSI CIEPŁEM

OBFITOŚCIĄ SERDECZNYCH CHWIL

 

JEST TYLKO MÓJ

KOCHAM GO

WRACAM DO NIEGO MYŚLAMI

 

NIC MI GO NIE ZASTĄPI

NIC NIE WYTRZE Z PAMIĘCI OBRAZU

MOJEGO RODZINNEGO DOMU

/ 1991.04.11./


 

17.

WSTAJE DZIEŃ…

PAJĘCZE MISTERNE ROBÓTKI

BŁYSZCZĄ W SŁOŃCU

JAK BAŚNIOWY NASZYJNIK

 

SŁODKO ŚPIEWAJĄ PTAKI

Z ODRĘTWIENIA NOCY

BUDZI SIĘ DO ŻYCIA

CAŁA GAMA STWORZEŃ

 

DZIEŃ PULSUJE CAŁYM PIĘKNEM

UROK DNIA

DZIAŁA JAK KOJĄCY BALSAM

NA RANY ZGORZKNIAŁYCH MAR

/ 1991.04.11./

 


18.

ZIEMIO ZAMOJSKA

TAK WIELE WIDZIAŁAŚ

TAK WIELE NA TOBIE

 KRWAWYCH BLIZN I RAN

LECZ MIMO BURZ WIELU

DO KOŃCA WYTRWAŁAŚ

DAŁAŚ PRZYKŁAD JAK BRONIĆ

SWYCH ZIELONYCH BRAM

 

SZUMIĄCA TANWIO

W TWOJEJ WODZIE BYSTREJ

NIEJEDEN PARTYZANT

OBMYWAŁ SWĄ SKROŃ

KAŻDEMU SZANSĘ DAWAŁAŚ

PRZETRWANIA

POPRZEZ CHŁÓD TWOICH

PRZEŹROCZYSTYCH RĄK

 

WIELU POLEGŁO

NA ZIELONYCH ŁANACH

WIELU ZBROCZYŁO JE

CZERWONĄ KRWIĄ

INNI MÓWILI:

TY ZIEMIO KOCHANA

WSPOMOŻESZ NAS SIŁĄ

SWOICH CZARNYCH RĄK

 

I ZWYCIĘŻYLI

ZERWALI PĘTA

DZISIAJ TYŚ RÓWNA

WARSZAWY CHWAŁ

ROZTOCZE BŁYSZCZY

W PROMIENIACH SŁOŃCA

POKÓJ I CISZA

ROZBŁYSŁY TU WRAZ

/1991.04.11./


 

19.

NAUKA TO WIELKIE SŁOWO

NIE KAŻDY ROZUMIE JEJ TREŚĆ

I TRZEBA TĘGĄ MIEĆ GŁOWĘ

BY WSZYSTKIE ZWIĄZANE Z NIĄ TRUDY

ZNIEŚĆ

 

NAUKA TO ŻYCIE

A ŻYĆ KAŻDY CHCE

LECZ WIELU UPADA PO DRODZE

 

DŹWIGNIJ SIĘ WIĘC!

POKONAJ LĘK!

- BYĆ MOŻE BĘDZIE CI LEPIEJ.

/1991.04.11./


 

20.

JESTEM SAMA

CISZA

WYBIJA DELIKATNE AKORDY

SNÓW

PRZED OCZAMI PRZEWIJA SIĘ

TAJEMNICA

MÓJ UMYSŁ ZACHOWAŁ

PIĘKNO

ZŁE CHWILE USUNĄŁ

W CIEŃ

/ 1991.04.12./


 

21.

POKOCHAŁEŚ BOŻE

SZARYCH

PROSTYCH LUDZI

 

DAŁEŚ IM SZCZĘŚCIE

I WIARĘ

BY MOGLI DO CIEBIE

WRÓCIĆ

 

WYBACZASZ IM

KAŻDĄ WINĘ

I BŁĄD

ZAMIERZONY

 

MASZ SERCE

PEŁNE CHWAŁY

I DARÓW

MILIONY

/1991.04. 12./


 

22.

CZĄSTKA MNIE

ZAGUBIŁA SIĘ WŚRÓD PÓL LASÓW I ŁĄK

BŁĄKAŁA SIĘ WŚRÓD UPAŁU DNIA

I CHŁODU NOCY

A GDY TRAFIŁA NA STRUMIEŃ

POPŁYNĘŁA NA FALI MIŁOŚCI

W KRAJOBRAZ TWOJEGO SERCA

 

CZĄSTKA CIEBIE

PRZYJĘŁA JĄ NA OTWARTEJ PRZESTRZENI

WYCIĄGNĘŁA PRZYJAZNĄ DŁOŃ

I PORWAŁA W WIR SZCZĘŚCIA

UNOSZĄC Z SOBĄ TĘCZĘ MARZEŃ

/1991. O4. 13./

MARZEC 1992


 

30.

CZEKAM NA CIEPŁY LIST

CZEKAM NA CIEPŁY CZAS

CZEKAM I CZEKAM WCIĄŻ

NA TWOJEJ MIŁOŚCI ZNAK

 

OSTYGŁY UCZUCIA TWE

OSTYGŁA WIARA MA

WSPOMNIENIA ŻYJĄ W SNACH

ŻYCIOWA TOCZY SIĘ GRA

 

DNI PRZEPLATANE ROZTERKĄ

NOCE SPLECIONE NADZIEJĄ

GŁĘBIA UCZUĆ MYCH SMĘTNYCH

MIŁOŚĆ

TĘSKNOTA

NIEPEWNOŚĆ

/1992.03.14./

 

 

31.

CZY WARTO W SWOIM ŻYCIU

MIŁOŚCI SIĘ POŚWIĘCIĆ?

CZY WARTO KOCHAĆ MYŚLEĆ

I CIERPIEĆ ORAZ TĘSKNIĆ?

 

CZY WARTO KOCHAĆ SZCZERZE

BEZ SKAZY

TAK PO PROSTU?

 

CZY WARTO UFAĆ INNYM

NA SŁOWO

BEZ PODGLĄDU?

 

CZY WARTO BYWAĆ DOBRYM

ODDALAĆ BŁĘDY

W PRZESZŁOŚĆ?

 

CZY WARTO MÓWIĆ PRAWDĘ

BEZ FAŁSZU

I BEZ NERWÓW?

 

CZY WARTO SIĘ UŚMIECHAĆ

OPTYMIZM HASŁEM

CZYNIĆ?

 

CZY WARTO – TAK PO PROSTU

POŚWIĘCAĆ SIĘ DLA INNYCH?

/ 1992. 03. 14./


 

32.

ŚWIAT JEST DO ŻYCIA PODOBNY

- PIĘKNY A JEDNAK Z WADAMI

CZĘSTO ŁZAMI CHMUR SIĄPI

CZĘSTO CHŁOSTA PO TWARZY

 

ISTNIEJĄ JEDNAK DNI TAKIE

GDY PROMIEŃ SŁONECZNY

ŚLE PAN BÓG

PRZESTWÓR SIĘ WTEDY ODPRĘŻA

ŚWIAT STARY ZMIENIA SWE BARWY

 

WŚRÓD CIERNI KRZAKÓW ŻYCIOWYCH

WŚRÓD GRADU PRZEMOCY I WOJNY

 

TEN PROMIEŃ ŚWIETLISTY Z OBŁOKÓW

JEST WIARĄ POMOCĄ W DNIACH SŁOTY

/ 1992. 03. 14./


 

33.

BĄDŹ PRZY MNIE MATKO

W KAŻDEJ CHWILI ŻYCIA

BĄDŹ ZE MNĄ MATKO

MIŁOŚCIĄ OTOCZ SWĄ

DLA CIEBIE PRAGNĘ

STARAĆ SIĘ BYĆ LEPSZA

DLA CIEBIE PRAGNĘ

ROZŚWIETLIĆ ŚWIATŁEM ZŁO

 

BĄDŹ ZE MNĄ MATKO

BEZ CIEBIE JESTEM PROCHEM

BĄDŹ PRZY MNIE MATKO

MIŁOŚCI PRAGNĘ TWEJ

WIESZ DOBRZE O TYM

NIE JESTEM WZOREM DOBRA

LECZ WIERZĘ SZCZERZE

ŻE ZMIENISZ WE MNIE TO

 

BĄDŹ PRZY MNIE MATKO

W OSTATNIEJ CHWILI ŻYCIA

BĄDŹ ZE MNĄ MATKO

W GODZINIE ŚMIERCI MEJ

DODAJ OTUCHY

I WESPRZYJ SKRUCHĘ MOJĄ

ZABIERZ MNIE Z SOBĄ

W ŚWIETLISTY RAJU SEN

/1992.03.21./


  

34.

 

GDY W PRZESTWORZACH

KRĄŻY BIAŁY PTAK

GDY NA ZIEMI

KWITNĄ PĄKI RÓŻ

W MOIM SERCU

NADAL CIEBIE BRAK

I MILCZĄCO MUSZĘ

ZNOSIĆ BÓL

 

Ref. CIERPIĘ BARDZO

BO ZAWIODŁAM SIĘ

TWOJE SERCE

OKŁAMAŁO MNIE

BARDZO SZYBKO

ZAPOMNIAŁEŚ O MNIE

LECZ JA CIĄGLE

W BLADYM ŻYJĘ ŚNIE

 

GDY WSPOMINAM

PIĘKNE WSPÓLNE CHWILE

GDY W MARZENIACH

TONĘ CAŁE DNIE

KIEDY CZUJĘ NA SWYCH USTACH

TWOJE USTA

WCIĄŻ NIE WIERZĘ

ŻE OPUŚCIŁEŚ MNIE

 

Ref. CIERPIĘ BARDZO

BO ZAWIODŁAM SIĘ

TWOJE SERCE

OKŁAMAŁO MNIE

BARDZO SZYBKO

ZAPOMNIAŁEŚ O MNIE

LECZ JA CIĄGLE

W BLADYM ŻYJĘ ŚNIE

 

NADAL NIE ZNAM

PRZYCZYNY TWOJEJ ZŁOŚCI

W NIEPEWNOŚCI I DOMYSŁACH

KAŻESZ TKWIĆ

TAK BYM CHCIAŁA

BYŚMY ZAWSZE BYLI RAZEM

LECZ TO CHYBA

JEST NIEREALNE JUŻ

 

Ref. CIERPIĘ BARDZO

BO ZAWIODŁAM SIĘ

TWOJE SERCE

OKŁAMAŁO MNIE

BARDZO SZYBKO

ZAPOMNIAŁEŚ O MNIE

LECZ JA CIĄGLE

W BLADYM ŻYJĘ ŚNIE

 

MIŁOŚĆ PIĘKNA BYWA

I OKRUTNA

W SWOJEJ TREŚCI

NIESIE PRZYGÓD STO

CZĘŚĆ Z NICH

SKARBEM BĘDZIE

NA DNI PUSTE

INNE PRAGNĘ

JAK NAJSZYBCIEJ

RZUCIĆ W TŁO

 

Ref. CIERPIĘ BARDZO

BO ZAWIODŁAM SIĘ

TWOJE SERCE

OKŁAMAŁO MNIE

BARDZO SZYBKO

ZAPOMNIAŁEŚ O MNIE

LECZ JA CIĄGLE

W BLADYM ŻYJĘ ŚNIE

/1992.03.21./



35.

PANIE MÓJ!

WŁADCO NIEBA I ZIEMI

BOŻE MÓJ!

PRZYGARNIJ OWCĘ SWĄ

JA BŁAGAM CIEBIE

WSPOMAGAJ MNIE W NIEDOLI

W RADOSNYCH CHWILACH

TEŻ NIE OPUSZCZAJ MNIE

 

CHOĆ GRZECHU PEŁNE

NADAL SERCE MOJE

CHOĆ WCIĄŻ NA DRODZE

POKUS CZEKA STO

Z CAŁEGO SERCA PROSZĘ CIEBIE BOŻE

CHROŃ MNIE OD ZŁEGO

JA POTRZEBUJĘ CIĘ!

/1992.03.21./



 

36.

WIOSENNY WIETRZYK

ROZWIEWA MOJE WŁOSY

Z WIOSENNYM WIATREM

LIST DO MYCH MARZEŃ ŚLĘ

PRAGNĘ POWROTU

TYCH WSZYSTKICH PIĘKNYCH WRAŻEŃ

PRAGNĘ POWROTU MIŁOŚCI TWEJ

 

PROMIENIE SŁOŃCA

ŁASKOCZĄ MNIE PO TWARZY

W PROMIENIACH SŁOŃCA

NADZIEI ISKRA ŚPI

MOŻE JUŻ WKRÓTCE

OTOCZYSZ MNIE RAMIENIEM

MOŻE JUŻ WKRÓTCE

PRZEBACZĘ CI

/1992.03.30./

 

MARZEC 1993

84.

UST TWYCH DOTYK MNĄ ZAWŁADNĄ

W PEWNYM ŚNIE

DELIKATNY I ZWIEWNY JAK POWIETRZE

CZUŁY ODCISK ZOSTAWIŁ GDZIEŚ WE MGLE

POTEM ODSZEDŁ

I NIE WRÓCIŁ NIGDY WIĘCEJ

 

TEGO SMAKU I PIESZCZOTY

NIC NIE ODDA

BO W ODDALI JUŻ ZOSTAŁY

SZCZĘŚCIA DNI

POCAŁUNEK TEN NAJDROŻSZY

W TLE ZNISZCZENIA

POZOSTAWIĘ NA DNIE DUSZY

BY TAM ŻYŁ

/ 1993.03.07./


85.

JAK UCIEC WBREW ŚWIATU

NA PRZECIW MARZENIOM

CO KRYJĄ DUCHOWE SŁODKOŚCI

I MOŻNA ICH DOTKNĄĆ

I MOŻNA JE PRZEŁKNĄĆ

ACH KIEDYŚ WYRWĘ SIĘ

W GOŚCI

 

JAK STANĄĆ NAPRZECIW

BOJAŹNI BRUNATNEJ

I SPOJRZEĆ JEJ W OCZY

Z PROSTOTĄ

I PRZESZYĆ JĄ NOŻEM

I PRZESZYĆ JĄ WIERSZEM

I PATRZEĆ JAK GINIE

W ROZPACZY

 

JAK STANĄĆ NA CHWILĘ

I DOJRZEĆ W CZŁOWIEKU

ISTOTĘ CO PATRZY

PRZYJAŹNIE

I RZUCIĆ JEJ UŚMIECH

I RZUCIĆ JEJ SERCE

I PRZYJĄĆ W RAMIONA

OTWARTE

/ 1993.03.10./

86.

TAK PUSTO DOKOŁA

I MROCZNO

I CIEPŁO UMKNĘŁO

SKOSTNIAŁE

I DUSZA SPOGLĄDA

TRWOŻLIWIE

I CIĄGLE TEN ZIMNY

PRZYSTANEK

 

TAK DZIWNIE DOKOŁA

TAK SZARO

A MIŁOŚĆ UCIEKŁA

ZDRADLIWA

I SERCE

ODDYCHA GDZIEŚ

Z  ŻALEM

I NADAL GDZIEŚ WEWNĄTRZ

TRWA ZIMA

/ 1993.03.11./


87.

NIE SZUKAJ PRZYJACIÓŁ

GDY BLADA ICH CHĘĆ

BY DARZYĆ PROSTOTY

GŁĘBINĄ

SWĄ RĘKĘ POWSTRZYMAJ

GDY BIEGNIE PRZEZ DZIEŃ

BY INNĄ PRAWICĘ

UŚCISNĄĆ

 

NIE DAWAJ SZCZEROŚCI

BO RZADKI TO DAR

BY TRWONIĆ JEJ PYŁ

SZCZEROZŁOTY

NIE BIEGNIJ W PORYWIE

NA POMOC GDZIEŚ W DAL

NIE SZUKAJ U LUDZI

POMOCY

/ 1993.03.11./


88.

WIEJE WIATR

SPĘTANY HURAGAN

NIEMOCY

ZASKLEPIA MI TWARZ

ZASKLEPIA MI NOGI

BYM BIEC NIE MOGŁA

I MUSZĘ STAĆ

I MUSZĘ TRWAĆ

BEZ WOLI

A ON ŚWISZCZE

CHRAPLIWYM ODDECHEM

I SKŁADA MI WŚRÓD BURZY

UKŁON ZIMNY

JAK JĘK

JAK PUSTY DOM

NA SKALE

GDZIE NIE MA JUŻ

NADZIEI

ŻE KTOŚ POWRÓCI

/ 1993.03.15./


89.

NIE CHCĘ CHŁONĄĆ

WIEDZY GŁĘBINY

JAK SMOK SPRAGNIONY

BO CO TO BYŁBY ZA ŚWIAT

BEZ TAJEMNICY

ZNAJOMY

NIECIEKAWY

 

TAK WIELE SPRAW

PRZED NAMI

OTWIERA OCZY

A NA CO KOMU

WIEDZIEĆ…

 

BÓG TEŻ CHCE MIEĆ

TAJEMNICE

A TY CZŁOWIEKU

CIESZ SIĘ ŻYCIEM

I TRWAJ

W CUDOWNEJ NIEWIEDZY

 

TAK LEPIEJ

NIE BADAJ

BO STRACH

ŹRENICE CI PRZYĆMI

 

CZASEM

LEPIEJ NIE WIEDZIEĆ NIC

 

ZROZUMIESZ PO ŚMIERCI

GDY BĘDZIESZ

SZCZĘŚLIWY

/ 1993.03.15./

90.

NASTANIE CZAS

GDY STANĘ DO WALKI

JAK RYCERZ Z KOPIĄ

CO JAK BÓL NACIERA

 

NADEJDZIE DZIEŃ

GDY ZLECĘ DESZCZEM

JAK PTAK DRAPIEŻNY

I STWORZĘ LĘK

 

NADEJDZIE NOC

GDY PŁAKAĆ PRZESTANĘ

WYMAŻĘ LĘK

-ODETCHNĘ

/ 1993.03.15./


91.

UCZUCIA CHAOS

IDZIE DROGĄ

POD WIATR

ŚLAD ZOSTAWIA

WYRAŹNY

JAK TROP

I CHOĆ WYGNANY

WCIĄŻ JEST

OBOK

/ 1993.03.15./


92.

DRĘCZYCIELU RUCHLIWY

CO WE MNIE TKWISZ

WYJDŹ NA ŚWIAT

I ZGIŃ

PRZEPADNIJ

JAK RANNY SEN

JAK CHWILI BŁYSK

CO JAŚNIAŁ W TLE

I ZNIKŁ

BEZ RUTYNY…

/ 1993.03.15./

 


93.

A DZIŚ

ZAMIAST DRŻEĆ

PRZED DNIEM

CO NIESIE KRZYK

STRACHU

SIEDZĘ I PISZĘ

UTRWALAM

TO CO MYŚLĘ

LECZ JAKI CEL

LECZ JAKI SENS

W CZARNYM ATRAMENCIE

W KROPCE NAD I

PRZECINKU

ODDZIELAJĄCYM

UŚMIECH OD ŁZY

CO DRŻY NA POLICZKU

/ 1993.03.15./


94.

GDZIEŚ KRZYCZY SMUTEK

LECZ PUSTE SĄ SŁOWA

ODBITE TREŚCIĄ

ZAMKNIĘTE WŚRÓD ECHA

I NIKT WCIĄŻ NIE CHCE

PRZYJAŹNIĄ CZĘSTOWAĆ

GŁUCHE JEST WSZYSTKO

CO WIĘZI CZŁOWIEKA

 

GŁUCHE SĄ

DOMY

ULICE

POCIĄGI

GŁUCHE SĄ

DZIECI

DOROŚLI

I MŁODZIEŻ

 

A GDZIE JEST BLIŹNI

CO CHCIAŁBY ZACZEKAĆ

OCZYŚCIĆ Z BŁOTA

NADZIEJĘ

Z JEJ ZŁUDZEŃ

/ 1993.03.15./

 


95.

ODRZUCAM OBOWIĄZEK

SIĘGAM PO PIÓRO

I PISZĘ

O TYM CO JEST

CO TKWI W DUSZY

JAK PIOŁUN

A KREW

ROZNOSI SOK GORZKI

BEZ POŚPIECHU

I DRWI

Z MEJ NIEMOCY

SPRZECIWU

/ 1993.03.16./



 

96.

JESTEM UCZNIEM

I UCZYĆ SIĘ MUSZĘ

WIEDZĄ ZATRUWAM

DUSZĘ

I MYŚL TRUDZĘ

CO BIEGNIE W WIERSZE

I NIE CZEKA

AŻ WIEDZY GŁĘBINA

OTWOREM STANIE

NIE

NIE CZEKA NA ZAWOŁANIE

PRZYJDŹ

POZOSTAŃ

BO TAK TRZEBA

BY ŻYĆ

ONA NIE SŁUCHA

W SNY UCIEKA

UMYKA

POMYKA

DALEKA OD PRAWDY

DALEKA OD DUCHA

ZWIEWNA

NIEPEWNA

NIEUCHWYTNA

MYŚL PŁOCHA

MŁODEGO CZŁOWIEKA

/ 1993.03.16./


 

97.

BARDZO TĘSKNIĘ

ZA CIEPŁEM MEGO LATA

JUŻ WIDZĘ

JAK MIŁOŚĆ ROZKWITA

NA KRZEWACH

USTROJONYCH W KWIAT

BZU WONNEGO

JUŻ CZUJĘ

JAK ŻÓŁTA PSZCZOŁA

PIJE NEKTAR

Z UST MOJEJ MIŁOŚCI

I NIESIE MIÓD ZŁOTY

BRZEMIENNY OD SŁODYCZY

A JA

ZASYPIAM SZCZĘŚLIWA

ŻE GDY ZNÓW SPOJRZĘ

NIE ZOBACZĘ

ROZMOKŁYCH DRÓG

NASZEJ MIŁOŚCI

/ 1993.03.18./


98.

SŁOWA SĄ PO TO

BY JE WKŁADAĆ W WIERSZE

UMIEŚCIĆ W PIOSENCE

I ŚPIEWAĆ

I CIESZYĆ SIĘ

ŻE JEST TAK WIELE OKREŚLEŃ

NA ŁZY

NA SZCZĘŚCIE

 

SŁOWA SĄ PO TO

BY JE OTACZAĆ CIEPŁEM

UTULAĆ W BARWIE

I KOCHAĆ

I TRZYMAĆ

BO ZBYT WIELE DNI

GDY SĄ POTRZEBNE

BY NIE SZLOCHAĆ

BY WYRAZIĆ

CO W DUSZY DRŻY

NAMIĘTNIE

 

SŁOWA SĄ PO TO

BY JE DAROWAĆ Z PROSTOTĄ

NIE PO TO

BY RZUCIĆ JAK GROM

PRZEKLEŃSTWO

NIE PO TO SĄ SŁOWA

NIE PO TO!

/ 1993.03.18./

99.

CHCIAŁABYM  ZATRZYMAĆ

SEN

CO BYŁ SZCZĘŚLIWY

LEPSZY  NIŻ DZIEŃ

ZAPŁAKANY

I CHCIAŁABYM OSUSZYĆ

ŁZY

WSPOMÓC CZAS

W PRZEMIJANIU

GDY DOKOŁA CHŁÓD

CHCIAŁABYM

ZBYT WIELE

/ 1993.03.18./


100.

BYŁO CI ŁATWIEJ

MIMO SKARG

ŻE TY – TO NIE TY

ŻE TY I JA – TO NIE MY

BYŁO CI PROŚCIEJ

POWIEDZIEĆ – STOP

TU DROGI WSPÓLNEJ

JUŻ KONIEC

ODSZEDŁEŚ

I BYŁO CI ŁATWIEJ

ZAPOMNIEĆ

BO JUŻ CZEKAŁ KTOŚ

KTO ZAJĄŁ MIEJSCE

CIEPŁE JESZCZE

MIŁOŚCIĄ

I WYGNAŁ TO

CO ODRZUCIŁEŚ

NAJPROŚCIEJ

BEZ JEDNEJ ŁZY

/ 1993.03.18./


101.

MYŚLAŁAM DŁUGO

BO CHCIAŁEŚ

PRZYJAŹNI SZCZEREJ

I PISAŁEŚ SŁOWA

ŻE TY I KTOŚ…

JA MIAŁAM LIST

ZADANIE PROSTE

PRZECZYTAĆ

ZROZUMIEĆ

CHCIAŁAM

LECZ NIE UMIEM

WYBACZ

LECZ GODZISZ W TO

CO JESZCZE TKWI

JAK PTAK ZRANIONY

CO USYPIAM

PRZEZ ŁZY

O CZYM CHCĘ

I NIE CHCĘ

ZAPOMNIEĆ

/ 1993.03.18./

102.

USŁYSZAŁAM WYZNANIE

- KOCHAM

I UROSŁAM W SZCZĘŚCIE

I CHCIAŁAM TAK ŻYĆ

JAKBY TO ŻYCIE BYŁO

JEDYNE

NAJPIĘKNIEJSZE

LECZ WKRÓTCE

USŁYSZAŁAM

- ODCHODZĘ

I NIE CHCIAŁAM JUŻ

ŻYĆ

BO ŻYCIE STAŁO SIĘ

ŚMIESZNE

BO JA KOCHAŁAM

A MNIE JUŻ

NIKT…

/ 1993.03.18./


103.

I BYŁO SŁOŃCE

NAD GŁOWĄ JASNO ŚWIECIŁO

SUSZYŁO JAK MIŁOŚĆ

PRAGNIENIE

POSIADANIA KOGOŚ WZMAGAŁO

KRĄŻYŁO ZABIJAŁO

CHOĆ DOBREM BYĆ CHCIAŁO

BYŁO ZŁEM

BO JAD TĘSKNOTY ROZLAŁO

I SKRYŁO SIĘ W CHMURACH

JAK PAJĄK BEZSZELESTNIE

CICHO

LECZ ZNÓW WYJRZAŁO

PORAZIŁO

ZADRWIŁO

- JAK TY…

/ 1993.03.19./


KWIECIEŃ 1993

104.

DŁUGO NIE PISAŁAM

CHYBA

ZASNĘŁAM CICHO

KTOŚ ZBUDZIŁ

CHOĆ ZAPOMNIEĆ CHCIAŁAM

O WSZYSTKIM

LECZ NIE MOGŁAM

SAMA ODDAŁAM SIĘ

WSPOMNIENIOM

KTOŚ ZBUDZIŁ PONOWNIE

I ROZWIAŁ SEN

MÓWIĄC

- ŚWIAT JEST NA ZEWNĄTRZ

I WOŁA CIĘ

PRZYJDŹ!

/ 1993.04.04./



105.

ZIELONA GAŁĄŹ WIOSNY

USŁYSZAŁA SZEPT RADOŚCI

A JA NIE

BO ŻYCIE W SWEJ

SPRAWIEDLIWOŚCI

INNYCH PRZYTULA

MNIE UCZĄC

ZAZDROŚCI

/ 1993.04.05./




106.

NAPISZ

NAPISZ DO MNIE DŁUGI LIST

NAJDŁUŻSZY

PROSTO Z SERCA

NAPISZ

I ŻYCZLIWIE PORADŹ MI

CO MAM ROBIĆ

BY JAK IKAR W POWIETRZE SIĘ WZBIĆ

BY JAK ON  PRZESTRZENI ZBURZYĆ SZLAK

I NIE SPAĆ

ZWYCIĘŻYĆ

 

Ref. POWIEDZ

POWIEDZ

PRZECIEŻ ZNASZ ODPOWIEDŹ

KTÓRE NIEBO WYBRAĆ

BY NIE SPÓŹNIĆ SIĘ

POWIEDZ

POWIEDZ

PRZECIEŻ ZNASZ ODPOWIEDŹ

KTÓRE NIEBO WYBRAĆ

BY W NIM SPOTKAĆ CIEBIE

 

POLEĆ

POLEĆ ZE MNĄ

PROSTO W SŁOŃCE

BĘDZIE NAS TYLKO DWOJE

POLEĆ I DŁOŃ SWOJĄ PODAJ MI

BY NIE ZMOCZYŁ SKRZYDEŁ NAM ŚWIAT

BY NIE WIDZIEĆ FAŁSZU I ZDRAD

UCIEC STĄD

JAK NAJDALEJ

 

Ref. POWIEDZ

POWIEDZ

PRZECIEŻ ZNASZ ODPOWIEDŹ

KTÓRE NIEBO WYBRAĆ

BY NIE SPÓŹNIĆ SIĘ

POWIEDZ

POWIEDZ

PRZECIEŻ ZNASZ ODPOWIEDŹ

KTÓRE NIEBO WYBRAĆ

BY W NIM SPOTKAĆ CIEBIE

/ 1993.04.18./

107.

WYLEWAM

SWÓJ ŻAL

W CIEMNOŚCI

 

STOJĘ

TWARZĄ W TWARZ

Z NOCĄ

 

MOKRE RZĘSY

PRZYKLEJAM

DO SŁÓW

 

JUTRO

WZEJDZIE

SŁOŃCE

 

MOKRE RZĘSY

PRZYKLEJĘ

DO NOWYCH

PYTAŃ

/ 1993.04.18./


108.

WESZŁAM NA KORYTARZ

SZKOLNE MURY POWIAŁY

CHŁODEM

I MŁODOŚCIĄ

SZUKAŁAM SPOJRZENIA

PRZYJAŹNIE POWITAĆ CHCIAŁAM

LECZ SPOTKAŁAM TYLKO

WZROK ZIMNY

W MŁODEJ TWARZY

CO DRWIŁ

NIE PATRZĄC MI W OCZY

/1993.04.20./

 


109.

SAMOTNY PRZEDZIAŁ

W SUNĄCYM POCIĄGU

W NIM

TYLKO JA

I POSTACIE TRZY

ZBŁĄKANE

ZATAPIAJĄ WZROK

W OKNIE

ZMĘCZONE

BO CIĘŻKI RANEK

BYŁ

PEŁEN NIEPOWODZEŃ

JUŻ OD PROGU

/1993.04.20./


110.

PODARUJ UŚMIECH

WIEM ŻE CIĘŻKO

ŻE CHCIAŁBYŚ ZGNIEŚĆ

W ZŁOŚCI

MNIE

PRZECHODNIA CO DRŻY

Z ZIMNA

OGRZEWA DŁONIE ODDECHEM

NADSZEDŁ CZAS

TERAZ

PODARUJ UŚMIECH

NA PRZEKÓR SOBIE

I ZŁOŚCI

PODARUJ

A POMOŻESZ TEMU

CO CZEKA NA CIOS

OD ŻYCIA

PODEJDŹ

PODARUJ UŚMIECH

NIE BĄDŹ SKĄPY…

/1993.04.20./


111.

BYŁO TYLE MYŚLI

I SŁÓW

ŻE WIERSZ

STAŁ GOTOWY

MGNIENIE OKA

ŻYŁ

BEZ OZDOBNEGO

PISMA

SKROMNY

 

SZKODA

ZAPOMNIAŁAM

JAK WYGLĄDAŁ

MOŻE ODNAJDĘ GO

WŚRÓD MGŁY

GDY PRZYJDZIE CZAS

BY WSPOMNIEĆ

ŻE UMIAŁAM GO

STWORZYĆ

/1993.04.20./


112.

ZNISZCZYŁEŚ MOJĄ

WIOSNĘ

A SZCZĘŚLIWĄ WYSPĘ

BEZ NAMYSŁU PCHNĄŁEŚ

NA WZBURZONE FALE

MÓJ STER

W PROCH SIĘ ROZPADŁ

I PŁYNĘ W NIEZNANE

MAJĄC TYLKO NIKŁĄ

NADZIEJĘ NA PRZETRWANIE

/1993.04.28./

 

MARZEC 1994



221.

 „ Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca”- Antoin de Saint – Exupery

MOJA PLANETA

UKRYTA

ZA MGŁĄ

SAMA

OGLĄDAM ZACHODY SŁOŃCA

TĘSKNIĘ

WŚRÓD GWIAZD

DO SKRAWKA SERCA

KTÓRE KOCHAŁO

NIEŚMIERTELNIE

JAK ON

/ 1994.03. 05./

 

220.

PATRZĘ

ZA OKNEM

PRZEMIJAJĄ DNI

NOCE

KOŁYSZĄ MNIE DO SNU

SIERPEM KSIĘŻYCA

PATRZĘ

W ZMĘCZONE OCZY

MOICH MARZEŃ

PO OMACKU

SZUKAM DROGI

DO NASZEJ

ARKADII

/ 1994.03. 01./


 

222.

OGLĄDAM

ZACHODY SŁOŃCA

NA PLANECIE

WIELKOŚCI SERCA

CZEKAM

NA TWÓJ POWRÓT

ZE ŚWIATA

GDZIE KWITNIE

TAK WIELE RÓŻ

W PRZESTRZEŃ

SŁOWA RZUCAM

BEZ ZNACZENIA

BYŚ USŁYSZAŁ

MÓJ GŁOS

ZANIM PRZYJDZIE

NOC

MAŁY KSIĄŻĘ

WRÓĆ

/ 1994.03. 05./

 

223.

ODETCHNĄĆ GŁĘBIEJ

POZWÓL SERCU

CISZO

TU

ŁĄCZY SIĘ CIAŁO

Z PROMIENIEM

NIEBA

ŹRÓDŁEM NAJCZYSTSZYM

KIEŁKUJE DUSZA

SKROPIONA ŁZAMI

TWEGO

PRZEBACZENIA

/ 1994.03. 06./

 

224.

ZIELONYM ODDECHEM

PRZEDWIOŚNIA

KRUSZĘ

ZLEŻAŁE LIŚCIE

DAWNYCH PRAGNIEŃ

PO WŁASNYCH ŚLADACH

WRACAM

PRZETARTYM SZLAKIEM

NADZIEI

SZUKAM

PORZUCONYCH RYTMÓW

WCZORAJSZEGO SERCA

BY

OD NOWA

MÓC KOCHAĆ

NAJPEŁNIEJ

/ 1994.03. 06./

   

225.

PODEJDŹ

I OFIARUJ MI

MIŁOŚĆ

NAJPROSTSZĄ

 

BUKIET ŁĄKI

NA SERCU MI ZŁÓŻ

NIE ZMIENIAJ ZNACZENIA

SŁÓW

NIE PONAGLAJ

WSPOMNIEŃ

 

PODEJDŹ

I ZWYCZAJNIE

OFIARUJ MI

SIEBIE

/ 1994.03. 29./

 

KWIECIEŃ 1994

226.

TA ŁĄKA

BYŁA SZCZĘŚLIWA

NAMI

W SPLOCIE DŁONI

GNIAZDO UWIŁA

WIOSNA

TY MÓWIŁEŚ

MOŻNA BIEC

NA OŚLEP

DOTYKIEM ODRÓŻNIĆ TRZEBA

DZIEŃ OD NOCY

JA

UWIERZYŁAM

ŻE CZUŁOŚĆ

JEST TYLKO JEDNA

I ŻE WŁAŚNIE JĄ

SPOTKALIŚMY WTEDY

NA POLNEJ

DRODZE

/ 1994. O4. 05./


227.

PRZYJDZIE LATO

RADOŚCIĄ WZLECIMY

PONAD SIEBIE

 

DZIEŃ NA PEWNO

JAK BALON PĘKNIE

HUKIEM

PRZYWOŁA W NAS

ECHO

SŁOŃCE BĘDZIEMY PIĆ

WIATR SCHWYTAMY W RĘCE

 

TEJ MIŁOŚCI

NIE ODWAŻYSZ SIĘ

ROZSZARPAĆ

SPALI NAS

WCZEŚNIEJ

/ 1994.04.17./

 

228.

PYTAM

NIEUSTANNIE SZUKAM

OCZY PATRZĄ

NADZIEJĄ

 

WIEM

OMIJASZ MNIE

W SNACH

CHCESZ ZAPOMNIEĆ

 

NIE UWOLNIĘ CIĘ

 

SZEPTEM

PRZYWOŁAM CHWILE

WIOSENNYM DESZCZEM

ROZDRAPIĘ

SŁOWA

NIE POZWOLĘ CI PRZEKROCZYĆ

PROGU

PRZESZŁOŚCI

/ 1994.04. 17./

 

229.

WSPOMNIENIA

MNOŻYSZ

PRZEZ LATO I ZIMĘ

 

WIDZĘ CIĘ

I WIEM

ZA CHWILĘ

ZNIKNIESZ

ZA ZAKRĘTEM

NIE ZDĄŻĘ

DOTKNĄĆ MARZEŃ

W DŁONIACH

ZAMKNĘ POWIETRZE

 

JUTRO

SKARŻYĆ SIĘ BĘDĘ

W LUSTRZE ODBITEJ

TWARZY

ZATĘSKNIĘ

 

DZISIAJ

SERCE TRZEPOCZE MI

WIERSZEM

/ 1994.04.17./ 

 

MAJÓWKA Z ROZTOCZEM W TLE



 01.05.2015r. - piątek

 Maj to mój ukochany miesiąc, niedługo zakwitną bzy i trwa majówka z książkami mojego autorstwa, idealny czas, by ogłosić mały KONKURS:) Poczujcie MAJOWĄ WENĘ TWÓRCZĄ i napiszcie wiersz dowolnej długości, inspirowany zdjęciami z Roztocza: przyroda, zieleń, słońce, maj, miłość ... 
Wiersz powinien zaczynać się od słów Zatrzymaj mnie... Czekam na wasze wiersze. Publikujcie je na https://pl-pl.facebook.com/pages/Monika-Rebizant-Siwi%C5%82o/133013303453680
Nagrodą jest "Zatrzymaj mnie" z dedykacją imienną oraz książka - niespodzianka. 
KONKURS TRWA CAŁY WEEKEND. Zapraszam do zabawy! 
Monika Rebizant - Siwiło    

BOHATEROWIE MOICH POWIEŚCI, WĘDRUJĄ ZNAJOMYMI ŚCIEŻKAMI NAD TANWIĄ, JELENIEM I SOPOTEM...
 I nie są w tych spacerach osamotnieni....
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

MAJOWE WIERSZE Z ROZTOCZA UCZESTNIKÓW KONKURSU 
"MAJOWA WENA TWÓRCZA":




Zatrzymaj mnie pośród blasku słońca
By ciepłe promienie oświetlały moją twarz
Niespiesznie…

Zatrzymaj mnie tam, gdzie zapach bzu
Bym mogła zerwać go i przy sobie nieść
Delikatnie…

Zatrzymaj mnie nad strumieniem życia
Który wolno płynąc, rozbrzmiewa swą melodię
Cicho…

Zatrzymaj mnie gdzie szum lekkiego wiatru
Rozwiewa me złociste kosmyki
Chaotycznie…

Zatrzymaj mnie gdy z nieba będą spadać
Łzy chmur, pospiesznie przez nie wylewane
Krystaliczne…

A kiedy maj – nasz miesiąc przeminie
Zniknie słońca blask, gdzieś za ciemnością chmur schowany
Zapach bzu odejdzie daleko
Leśny strumień płynąć przestanie
Ciepły wiatr zamieni się w zamieć
Perłowe krople deszczu ustąpią śnieżycy
Wtedy – ach, też zatrzymaj mnie!
We wspomnieniach…





Zatrzymaj mnie …
Opowiem Ci wtedy o MIŁOŚCI, która ma wiele twarzy :
Potrafi rozkwitać jak przyroda w maju;
Zielenieje jak młode drzewko…
Może być pełna energii
Niczym rwący potok , który pędzi nie wiadomo dokąd…
Czasem jest zraniona
tak jak gałąź nagle oderwana od konaru…
Kiedy chce jest słońcem
I ogrzewa wszystko wokół…
Bywa murem
Który chroni przed złem świata…
Zaniedbana zawsze stanie się ruiną…
Zatrzymaj mnie…
A pokaże Ci wszystkie jej oblicza.



Anna Krystyna Misztal

zatrzymaj mnie
nie daj mi odejść
tak wiele jeszcze na nas czeka
pomruki kota
wiatru ciepłe tchnienie
czarna herbata
majowa miłość złota

zatrzymaj mnie
nie pozwól mi uciec
nie przed wieczorem
gdy miesiąc magiczny
prowadzi gwiazd niezliczone stada
galaktyk śladem
srebrzysto-świetlistym

zatrzymaj mnie
nie pozwól mi zniknąć
pośród zamieci uczuć niepewnych
bezsennych lęków
chwiejności duszy
i codzienności
małych tragedii

zatrzymaj mnie
zostańmy razem
wszak do odważnych świat należy
serc naszych bicie
rytm nowy nada
baśni wśród Mlecznej Drogi
rubieży




Anna Krystyna Misztal

zatrzymaj mnie
– choć na chwilę krótką –
na pocałunek, dotyk
lub wiersz łzawy

zatrzymaj mnie
– na mały moment –
dla bzów, księżyca
lub miękkości trawy

zatrzymaj mnie
– na dzień, na miesiąc
na nieskończoność
lub na życie całe

a gwiazd miriady
eony czasu
jutrzenki wschody
– zatrzymaj z nami

 


Zatrzymaj mnie …

Zatrzymaj mnie na Roztoczu,
Rozkochaj w szumie strumieni,
Przepięknym widoku dla oczu,
Wiosennej kaskadzie zieleni.

Zatrzymaj mnie na "tym Polu",
Gdzie „jeno czarci hasali”,
W przecudnym Sopotu zakolu,
Gdzie poeci wenę czerpali.

Zatrzymaj mnie przy ruinach,
Zamoyskiego starej papierni,
Pod niebem, w chmur pierzynach,
Nieopodal Kuźnicy – Hamerni.

Zatrzymaj mnie przy mogiłach,
Gdzie legenda echem odbita,
Gdzie krew zastygła Im w żyłach,
A wolność śmiercią zdobyta.

Zatrzymaj mnie w fotografii,
Tłem – sosny i jodły zieleń,
Promień słońca nawet się trafi,
A u stóp niech wije się Jeleń.

Zatrzymaj mnie we wrzosach,
W purpurze i we fiolecie,
Z zeschniętym liściem we włosach,
Zbierając przydrożne kwiecie.

Zatrzymaj mnie tu na zawsze,
Bo kocham Roztocze i Ciebie,
Niech życie będzie łaskawsze,
A będzie nam jak w niebie.




Zatrzymaj mnie...

Zatrzymaj mnie! Przystanią moją bądź...
Spraw, bym zaznał, co to szczęście, czym miłość cudowna jest...
Zatrzymaj mnie,
Przejdźmy razem życia niełatwy test.

Tylko Ty...
O Ukochana ma...
I roztoczańska kraina ta,
Gdzie przyroda, gdzie czystość i piękno natury króluje...
Tylko z Tobą, wiem co tak naprawdę czuję!
Bo nasze uczucie mnie zaskakuje!

Zatrzymaj mnie...
Od tej pogoni za ciągle "uciekającym gdzieś króliczkiem",
Od tego biegu do mety ciągłego,
Bo mym celem, mą miłością jesteś Ty!
I wciąż słoneczne z naszych wspólnych chwil mam sny...

Wróćmy razem na zieleni pełne, majowe łąki,
Poobserwujmy wspólnie błądzące po listkach traw biedronki!
I chmury na niebie swymi imionami nazywajmy,
Szansę na połączenie serc- sobie nawzajem dajmy...

Zatrzymaj mnie...
Uwierz w nas!
My razem- to może być szczęśliwy czas!

Spotkajmy się, na Roztocze powróćmy znów...
Zatrzymaj mnie, nie pozwól mi odejść!
Przecież czeka nas miłość jak z romantycznych słów!

Zatrzymaj mnie...
To będzie szczęścia święto!
My razem...
Jak nierozłączki bądźmy,
Niech Miłość króluje!
Wśród czystej przyrody,
Miłość już teraz Ci ślubuję!
Tylko...

Zatrzymaj mnie, nie pozwól mi odejść...
Pokaż, że Ci zależy!
Miłość nam przecież się od losu należy...

Zatrzymaj mnie...



Beata Pietrus

Zatrzymaj mnie...
ciepłem dłoni
wśród zapachu bzu
gdzie ptaki uwiły gniazdo
i wyśpiewują miłość
Zatrzymaj smakiem ust
pośród łąk zielonych
gdzie lekko osiadła tęcza
w postaci kwiatów.
Wszystko budzi się do życia
przyroda wyśpiewuje pieśń radości
a Ty zatrzymaj mnie
zatrzymaj czas
zatrzymaj te piękne chwile
niech nie będą ulotne
zamknij je w buteleczce
byśmy zawsze mogli do nich wrócić
zatrzymaj mnie...
tutaj...
przy sobie





Zatrzymaj mnie! Tak wołam skrycie.
Zatrzymaj mnie! Chcę z Tobą spędzić życie.
Me serce jest w rozterce,
Gdy maj nadciąga i kusi zapachami
Chcę być wśród drzew, gdzie słychać ptaków śpiew.
Gdzie dusza śpiewa, budzi się do życia.
Natura daje tyle możliwości do piękna odkrycia.
Słońce swymi promieniami rozjaśnia Twą skroń,
Zieleń otoczenia potęguje pragnienia,
Pragnienia bycia z Tobą - ukochaną osobą.
Zatrzymaj mnie - kolejny raz o to proszę,
Zatrzymaj czas - maj - to takie urocze.
Miłość rządzi się swoimi prawami.
Tak jak przyroda - kusi, kusi - zmienna jest ...
W tym piękno jej tkwi i tajemnica, która ... zachwyca.
Maj, mój ukochany, Maj tak długo wyczekiwany.
Zatrzymać go chcę, tak jak Ty zatrzymaj mnie!
Miłość niech rozkwitnie tak jak majowe kwiaty.
Ukochany, mój Ukochany!
Zatrzymaj mnie! To pragnienie, nadzieja.
Ach, ma dusza śpiewa.
Czas mija, płynie, jak ten strumyk w dolinie.
Przyroda płaszczem swym nas otuliła
Majowym kwieciem obdarzyła.
Piękno to niech trwa! Oj tak!
Zatrzymaj je i mnie! Kocham Cię!





 Zatrzymaj mnie
jak oddech
gdy słońce budzi się o świcie
gdy serce bije tak szybko
jakby nie obowiązywało go
że po piąte: nie zabijaj

Zabij mocno
By i mnie tchu zabrakło
By zatrzymał się czas
Zatrzymała kręcąca się Ziemia
obracająca się w towarzystwie gwiazd
Niech stanie
I niech się stanie

Zatrzymaj mnie
Za serce
Za rękę
Byle nie
za późno
za krótko
Nim będę już tylko wspomnieniem
Zatrzymaj



 
Zatrzymaj mnie
ciepłym dotykiem słońca
dłonią spragnioną miłości

Maskę szczęścia zedrzyj
uśmiech pocałunkiem narysuj

Muzyką wskaż drogę miłości
Wiersza melodią otul mą duszę
rozbudź pączek nadziei

Radość nasza będzie motylem
płatkiem na wietrze
tańczącym w rytmie
śmiechu serc

Wiosna w szum traw wtulona
otuli nas ramieniem beztroski
krępując tlący się jeszcze lęk




 
Zatrzymaj mnie w tej leśnej gęstwinie,
gdzie nasze oddechy łączą się z duchem lasu,
zatrzymaj mnie, nim zginę,
nim wrócę do dzieci, męża, ich czasu.

Zatrzymaj mnie przy tym małym potoku,
gdzie tylko szum wody, śpiew ptaków,
zatrzymaj mnie w swoich ramionach
mój jedyny, najbliższy chłopaku.

Zatrzymaj mnie przy tym głazie,
na którym czułam Twe ciało,
Nie odchodź ode mnie na razie,
bo wciąż mi jest Ciebie tak mało.

Zatrzymaj mnie przy tej kładce,
gdzie ciała się nasze skąpały.
Zatrzymaj me serce na zawsze
w tym miejscu gdzie świat taki mały.

Zatrzymaj mnie w tych ruinach,
gdzie piersi me całowałeś.
Zatrzymaj mnie... ach... zatrzymaj...
Odszedłeś... Ty tego nie chciałeś...




Zatrzymaj mnie
Spełnij pragnienie
Niech w miejscu stanie czas
Ocalmy wspomnienie
Nas.



zatrzymaj mnie obietnicą uśmiechu
zakwitającą w oczach
zmrużonych od słońca

zaczaruj jego złotymi kroplami
zaklętymi w piegi
na twojej bladej skórze

uwiedź zapachem kwitnących bzów
pochylających gałęzie
pod pieszczotą łagodnego wiatru

zatrzymaj zaklęciem pocałunku
ten rozbuchany zielenią dzień
na kliszy pamięci




Zatrzymaj mnie

Na ten jeden moment
Moment w którym świat jest uroczy
Niech będzie to maj
Bo maj to miesiąc zakochanych
Króluje wtedy zieleń
Króluje wtedy słońce

Przyroda jest piękna
Kwitną bzy
W górach płynie strumyk
Wszystko w koło jest pobudzone do życia

Wybiorę się do parku
Odwiedzę ulubione drzewo
Usiądę na kocyku
Wyciągnę książkę
I zacznę czytać
Na zielonym łonie przyrody

Zatrzymaj mnie
Pomyślę sobie
Zatrzymaj mnie
Wśród tego urokliwego widoku
I pozwól mi się nim cieszyć
Tak długo jak to możliwe




Zatrzymaj mnie...tak po prostu
Zatrzymaj mnie choć na chwilę
Chcę z Tobą oglądać świat
i kolorowe motyle
Zieleni się majowa łąka
Gdzieś tam po kwiatku biegnie biedronka
Bez i konwalia zapachem tuli
Ja lgnę do Ciebie, Twojej koszuli
A ja do Ciebie szepczę dziś skromnie
Kochaj i nigdy nie zapomnij o mnie...




Zatrzymaj mnie we śnie, mój mężu Kochany,
Gdy biegłam do Ciebie przez złociste łany.
Zatrzymaj mnie w myślach, co jak słonko grzeją,
I na samo wspomnienie, usta Ci się śmieją.
Zatrzymaj mnie w słowach, bo gdy obraz się zatrze,
Będziesz o mnie mówił, jak aktor w teatrze.
Zatrzymaj mnie w sercu, bo ono wciąż bije,
Gdy wiosna się budzi, to czujesz, że żyję.
I choć dzisiaj jestem pyłkiem na niebie,
Zatrzymaj mnie Kochanie, bo jestem dla Ciebie....!!!



 Zatrzymaj mnie, niespiesznie całuj.
Wsłuchaj się w bicie mego serca i szum leśnego strumienia.
On Ci historię miłości naszej opowie.
Przypomni te piękne dni majowe skąpane w złocistych słońca promieniach.
Uczucia cicho szeptane pod błękitem nieba.
Zatrzymaj mnie, zatoń w chabrowym spojrzeniu mych oczu.
Otul mnie swym ramieniem, zanurz swe dłonie w mych pszeniczno- miodowych włosach rozwianych wiatrem
Załóż na głowę koronę z konwalii
Zatrzymaj mnie, nie bój się burzy wiosennej, którą w sercu noszę
Zatrzymaj mnie, nie pozwól odejść.





Zatrzymaj mnie tak jakbyś czas chciał zatrzymać
niech z naszych serc zniknie sroga zima
Niech rozkwitną bzy, niech łąki się zazielenią
zatrzymaj mnie przed jesienią

Niech maj w nas trwa po wieki
niech miłość w rozkwita w nas
Gdy będziesz mnie całował przymknę powieki,
by zapamiętać ten magiczny czas.

Zieloną nadzieją będę Cię karmiła
aż spełnimy nasze marzenia
Będziesz mi szeptał do ucha: ma miła
jesteś sensem mojego istnienia.

Pójdziemy razem przez życia drogi
choć kręte mogą to być ścieżki
Niech doprowadzą nas do mety
gdzie czeka nasz dom niebieski...






 Zatrzymaj mnie, weź moją dłoń
w mocnym Twym uścisku,
w tej pięknej chwili, ucałuj skroń,
odnajdę się w Twych oczach błysku.
Chcę poczuć wiosnę w promieniach słońca,
usłyszeć w lesie śpiew ptaków,
moje lwie serce, pełne gorąca,
pole pełne czerwonych maków.
a w ręku książka pełna historii,
poezja mych młodych lat,
tyle decyzji, tyle teorii,
życie, człowiek i cały świat.

Dziękować Tobie za wszystkie cuda,
za ciszę w lesie, za śpiew skowronka,
może kiedyś mi to się uda…
samotna na polu, kwitnąca jabłonka.
Matko naturo, wierna kapłanko,
świata pomocnico,
dotknij swą dłonią, piękną sasankę,
Boża powiernico!
Niech kwiat zakwitnie, a ptak zaśpiewa,
wśród plusku źródlanej wody,
nad niebo wzleci niebiańska mewa,
- wdzięczności mej powody.

Zatrzymaj mnie tu, choć na chwilę,
mój czas nie będzie wieczny,
na świecie Twej dobroci tyle,
bo jesteś tak serdeczny.
Głęboki oddech wezmę wnet,
niech serce ciągle rośnie,
gdy życia mój nadejdzie kres,
niech pęknie, lecz z miłości.

Wspomnienia swe rozrzucę w świat,
na trawie leżeć chcę,
klepsydrę weź, zatrzymaj czas,
pod skrzydła weź i mnie.
Gdy miłość mą zostawię tam,
gdzie ptaków śpiew się niósł,
i proszę, niech nie będzie sam,
by chwile ciężkie zniósł.

Już jestem, czuje Twoją dłoń,
mój dobry Ojcze w niebie,
pogłaszcz po głowie, ucałuj skroń,
czekałam tu na Ciebie!
I tak jak kiedyś, zatrzymaj czas,
daj mi wspomnienie miłości
i niech ponownie połączy nas,
majowa chwila radości.

i znów…

Zatrzymaj mnie, weź moją dłoń,
w mocnym Twym uścisku,
ostatni raz ucałuj skroń,
chcę pozostać w Twych oczach błysku.



Zatrzymaj mnie maju w swym uroczym raju.
W twej soczystej zieleni ,tak wiele się mieni...
Zanurzam się miękko w twojej świeżości,
by doznać uczucia wiosennej błogości.
Patrzę na niebo, wystawiam twarz do słońca,
zamykam oczy...
Ach, tak trwać bez końca !

Słońce wiosenną swą delikatnością ,
muska mą skórę z ciepłą czułością .
Oddycham powietrzem twym rześkim ,pachnącym,
z tobą tak wiele w tej chwili mnie łączy.

Słucham śpiewu ptaków, melodii majowej,
melodii wiosennej - tej wyjątkowej !
Patrzę na kwiaty, cudowne, jak z bajki !
A w dłoni me śliczne -niezapominajki .

Zatrzymaj mnie maju w tej magicznej chwili,
może czas i wiosna do prośby się przychyli ?
Może czas się zatrzyma i wiosna pozostanie?
Może nie będzie nam pisane zbyt szybkie rozstanie?

Patrzę na przyrodę tak piękną ,w rozkwicie...
Kocham maj, wiosnę,
kocham cię życie !



Zatrzymaj mnie…
Bo ma miłość tak do Ciebie dziś szaleje
Że ze wstydu to ja chyba zzielenieje
Zatrzymaj mnie…
Me uczucie tak jak słońce promienieje
I oślepia więc nie widzę co się dzieje
Zatrzymaj mnie…
Bo me szczęście płynie tak jak potok rwący
Będzie problem jak utopi się niechcący
Zatrzymaj mnie…
Bo me serce błądzi jak kobieta w lesie
Przerażona co jej przyszłość dziś przyniesie
Zatrzymaj mnie …
Bo jak cienka gałąź pęknie moja dusza
I już nigdy nie zobaczysz jak się wzruszam
Zatrzymaj mnie…
Bo me ciało w końcu nie wytrzyma
I ja będę wyglądała jak ruina.


 
zatrzymaj mnie obietnicą uśmiechu
zakwitającą w oczach
zmrużonych od słońca

zaczaruj jego złotymi kroplami
zaklętymi w piegi
na twojej bladej skórze

uwiedź zapachem kwitnących bzów
pochylających gałęzie
pod pieszczotą łagodnego wiatru

zatrzymaj zaklęciem pocałunku
ten rozbuchany zielenią dzień
na kliszy pamięci




Zatrzymaj mnie, choć na chwilkę,
wyciągnij dłoń i zerwij kwitnące fiołki.
Maj przed nami, miłość, choć krótka
 unosi się w powietrzu, tak jak nasze dusze,
dajmy jej czas, przecież warto



Zatrzymaj mnie, bo już Cię nie usłucham
Weź serce me, bo kocham
Ma dusza pragnie cię i cicho szlocha
Jesteś dla mnie jak z książki radocha
Jak potok się pojawiasz i schniesz jak taniocha
Przytulić się chcę, ale mam dziś focha
Wysłuchaj mnie, ale on nie wysłucha
 Słoneczko ogrzej serce, jestem taka krucha ...


4. 05.2015 r. - poniedziałek

 Dziękuję Wszystkim za udział w Konkursie:) Wiersze są piękne, nastrojowe i wszystkie zapadają w serce. Z okazji moich imienin, które właśnie dzisiaj obchodzę, będę czytać Wasze wiersze cały dzień, a wieczorem wybiorę trzy - bo takie były zasady tego małego konkursu. Ciężko być jurorem... Dla mnie Wszyscy jesteście Wyjątkowi, bo w Waszych sercach króluje poezja. Życzę Wam słonecznego, majowego dnia! Monika.



 

 TANEW  - REBIZANTY


Malownicza rzeka Tanew, jest drugą, co do wielkości rzeką Roztocza Środkowego. Jej źródła biją około 6 km na południe od Narola. Tanew wypływa z północnej strony Wielkiego Działu-najwyższego wzniesienia Roztocza na terenie Polski. Powstałe na niej progi skalne zwane są szypotami lub szumami. Miejscowa legenda wspomina o słynnym z siły i odwagi Rąbizadzie, który biegnąc nurtem Tanwi w niespokojnych czasach szwedzkiego potopu, ciskał w ścigających go Szwedów ogromnymi głazami, które ułożyły się w 24 wodospady, grzebiąc w nurtach rzeki szwedzkich żołnierzy. Nie będziemy się temu dziwić, ponieważ przydomek swój zawdzięczał Rąbizad nielada umiejętności-potrafił bowiem przegonić groźnego puszczańskiego niedźwiedzia jedynie kopnięciem w zad, co znalazło uznanie wśród nielicznych jeszcze wówczas mieszkańców, stąd wieś która wtapia się w nurty rzeki znana jest także pod zwyczajową nazwą Rebizanty i chociaż tabliczka podaje informację ,że znajdujemy się na terenie wsi Huta-Szumy, uwierzmy legendzie. Faktem jest także, że nazwisko Rebizant- które także mam przyjemność nosić-jest w tej okolicy bardzo popularne.


                                                                    Tanew w letniej aurze...

Pozostając w kręgu legend warto przypomnieć skąd pochodzi nazwa naszej urokliwej rzeki . Otóż na pobliskim wzniesieniu, w miejscu trudno dostępnym rycerz imieniem Gołdap zbudował gród. Miał ów rycerz przepiękną córkę o imieniu Tanewa, której uroda była tak wielka, że wieść o tym dotarła daleko poza granice ojcowskiego władztwa. Zdarzyło się wtedy tak, że pod nieobecność ojca, gród najechali wrogowie, których wódz oprócz ziemie chciał także zawładnąć piękną Tanewą. Dziewczyna ,aby uniknąć złego losu skoczyła z urwiska wprost w spienione nurty rzeki, którą na  pamiątkę tego zdarzenia zaczęto odtąd nazywać Tanwią. Historia Tanewy  bardzo przypomina los „Wandy, co Niemca nie chciała”,lecz na pewno jest mniej znana – a szkoda. Na trasie swojego przepływu, czyli na przestrzeni 113 km, zbiera Tanew wodę z 17 strumieni i łączy się z rzeką San pod Ulanowem. Pieniąca się woda tworzy białe grzywy, przecinające ukosem rzekę. Między wodospadami woda płynie spokojnie i cicho. Tutaj był realizowany film „Czarne Stopy” „na motywach powieści Seweryny Szmaglewskiej. W czasie zaborów Tanew była rzeką graniczną między zaborem rosyjskim(Kongresówką)a zaborem austriackim(Galicją). Idąc w górę rzeki do miejscowości Paary, poruszamy się właśnie dawną granicą: mijamy miejsce zaznaczone  pomnikiem w którym przyszły naczelnik odrodzonego państwa Józef Piłsudski przekraczał jej nurt w 1901 roku twierdząc że „Niczem jest wraży kordon wobec potęgi ducha narodu polskiego”. Niestety marszałek nie przewidział tego, że w XXI wieku w miejscu tym turysta podążający śladem jego stóp napotka drugą tablicę informacyjną, która głosi:”Turysto, pomnik upamiętniający to wydarzenie znajduje się po drugiej stronie rzeki Tanew. Właściciel posesji, na której znajduje się pomnik nie wyraził zgody na wejście na jej teren. Pozostaje Ci więc drogi turysto podziwiać kopię tablicy z tego miejsca”…Na pocieszenie „drogi turysto”podpowiem, że nieopodal, na skraju lasu znajduje się drugi pomnik, całkowicie dostępny i związany pośrednio z wydarzeniami 1901 roku. Jest to kamień narzutowy poświęcony Leśnikom Patriotom walczącym z zaborcami o odzyskanie niepodległości. W tym miejscu prof., Jan Miklaszewski przy pomocy polskich leśników przeprowadził przez rozbiorową granicę Józefa Piłsudskiego. Legenda głosi, że Piłsudski przekroczył Tanew w mundurze leśnika, gdyż pracownicy leśni mogli się swobodnie poruszać po terenie.
Kolejnym echem tych wydarzeń było zbudowanie Stanicy Harcerskiej na Tanwii. Żeby dotrzeć do tego miejsca musimy cofnąć się w najbardziej spieniony  i obfity w szypoty odcinek Tanwii. Tam na porośniętych mchem murach widnieje tablica pamiątkowa z napisem: ”W 50 rocznicę wybudowania pierwszej stanicy harcerskiej na Roztoczu. Zuchy, Harcerze i Instruktorzy Zamojskiej Chorągwi ZHP.Rebizanty dn.24.09.1988r.”
Na nieistniejącym  już od dawna budynku ,widniała tablica z napisem:”Stanica harcerska im.Józefa Piłsudskiego w Olbrychtowie. ”Ta nazwa z kolei pochodzi od nazwiska gen.Brunona Olbrychta, dowódcy 3 dywizji Piechoty Legionów w Zamościu ,głównego działacza Koła Przyjaciół Harcerstwa w Zamościu i inicjatora budowy stanicy. Jej otwarcia dokonano  5 czerwca 1938 roku. Budynek spłonął we wrześniu 1939 roku.


JELONEK



Drzewa są tu wysokie i strzeliste z przewagą boru sosnowego z domieszką świerku. Poruszamy się wzdłuż zboczy doliny Jelenia, które osiągają wysokość 6-15 metrów. Z uwagi na to, że dolina ma charakter bagienny, bezpośrednio do rzeki możemy zbliżyć się  w wybranych miejscach. Nazwa rzeki pochodzi od jeleni, które chętnie korzystały tu z wodopoju. Rzeka ma wartki nurt i przypomina potoki górskie.
Naukowcy twierdzą, że przez dolinę Jelenia przebiega linia dzieląca geologicznie Europę Zachodnią i Wschodnią .Wszystko zaczęło się podobno w trzeciorzędzie : nastąpiło wówczas wydźwignięcie Roztocza a na linii spękań tektonicznych , tzw. uskoków, pojawiły się wody Jelenia, Tanwii, Szumu i Sopotu. Najwyższy z wodospadów , uznany za pomnik przyrody nieożywionej, ma wysokość 152 cm i znajduje się właśnie na rzece Jeleń. Według ustnych przekazów w czasie okupacji wodospad dawał schronienie partyzantom, którzy znikali z oczu obławie, chroniąc się w kryjówce zasłoniętej strumieniami opadającej wody. Obecnie trudno to sobie wyobrazić, ale siedemdziesiąt lat temu okolice te były bardziej dzikie i niedostępne.  Działalność partyzantów była w tym rejonie bardzo intensywna. Puszcza Solska pozostała dzięki nim granicą nie do przebycia dla hitlerowskiego najeźdźcy. Wędrujemy dalej w kierunku wschodnim stromym i wąskim szlakiem wzdłuż Jelenia. Najlepszym środkiem lokomocji będą tu nasze nogi. Trasa ta nie rozpieszcza turystów, zwłaszcza tych mniej zaprawionych w pieszych wędrówkach, ale trud ten naprawdę warto podjąć…

                                                                     Dolina rzeki Jeleń


Wodospad na Jelonku



KOŚCIÓŁEK


Jest nad Tanwią wiele urokliwych i przesiąkniętych historią zakątków, ale ten w sposób szczególny zasługuje na uwagę. W widłach rzeki Tanew i Jeleń znajduje się wzniesienie zwane Zamczyskiem lub Kościółkiem o ok.20 metrowych stromych zboczach. Na szczycie wzgórza porośniętego borem sosnowym znajduje się dobrze zachowany, owalny  w kształcie wał ziemny grodziska z XII-XIII wieku. Podczas badań archeologicznych prowadzonych w 1971 roku pod kierunkiem Andrzeja Hunicza, natrafiono tu na ślady osadnictwa sięgające VIII-IX wieku. Przypuszcza się, że gród był schronieniem dla okolicznej ludności w czasie licznych nieprzyjacielskich ataków, ale nie był miejscem stałego zamieszkania. I tutaj znowu pojawia się legenda , która mówi, że został on zdobyty podstępem przez Tatarów, którzy rozsypali groch namoczony w gorzałce, czym zwabili gołębie gnieżdżące się w grodzie, a następnie przyczepili im do nóżek tlące się huby i wypuścili. Gołębie powróciły do grodu powodując jego pożar. Wzgórze przez wieki dawało schronienie polskim powstańcom i partyzantom. W czasie okupacji mieściło się tutaj szereg schronów i kryjówek. Czasy te upamiętnia pomnik i krzyż znajdujący się na wzniesieniu. Miejsce to do dnia dzisiejszego z trudnością można wypatrzeć w zielonej ścianie lasu, jakby nadal pilnie strzegło swojej tajemnicy. Tutaj drodzy wędrowcy warto przystanąć i wstrzymać na chwilę bieg mijającego czasu, a na pewno chwile spędzone nad Tanwią pozostaną niezapomniane 

                                                                  Krzyż i tablica na Kościółku

Tablica na Kościółku

Próg skalny na Tanwi


Tanew w jesiennej aurze...

Drogi Turysto, jeśli dobre wiatry przygnały Cię na Roztocze i pragniesz poznać każdy skrawek tej ziemi, zapraszam na wędrówkę. Zaczniemy ją dzisiaj w dolinie nad górną Tanwią . Drogę wskazywał nam będzie żółty szlak południowy i niestrudzona rzeka Tanew.

Na  granicy roztocza Środkowego i Południowego (Rawskiego) położone jest miasteczko Narol. W trzynastym stuleciu, możny ród Toporczyków wzniósł tutaj gród, wykorzystując obronny charakter rozlewisk  Tanwi i Krwawicy. W kolejnych wiekach ziemie te były w posiadaniu rodu Marcinkowskich, Łaszczów  ,Lipskich  i Łosiów. W 1585 roku  ,wojski horodelski Stanisław Łaszcz za pozwoleniem  króla Stefana Batorego założył miasto Florianów, które wraz z pobliskim grodziskiem Lipsko tworzyły jeden system obronny. Dzięki licznym przywilejom i korzystnemu położeniu przy szlakach handlowych Florianów bogacił się i rozrastał, ale włość Lipskich także nie pozostawała w tyle i wkrótce nad pobliską  rzeczką wyrósł silny konkurent. Podobno do dnia dzisiejszego mieszkańcy obu miejscowości rywalizują ze sobą.
Początki tak pięknie zapowiadającej się historii miasta zostały jednak brutalnie przerwane w burzliwym wieku XVII. Zagładą dla Florianowa i Lipska okazał się pochód kozackich wojsk Bohdana Chmielnickiego , które pozostawiły za sobą śmierć i zgliszcza. Płynąca u podnóża Lipska  rzeka spłynęła krwią pomordowanych i na tę pamiątkę nosi  nazwę - Krwawica.Legenda głosi, że Kozacy wycofali się z tego miejsca czwartego dnia, paląc wszystko, czego nie zdążyli zrabować. Nieliczni, którzy ocaleli, postanowili zaorać zgliszcza i wrócić do uprawiania ziemi .Byli też tacy, którzy przenieśli się na drugi brzeg Tanwii, aby założyć nową osadę i spokojnie pracować „na roli”- stąd pochodzi obecna nazwa miasta –Narol. Spokojne życie nie trwało zbyt długo. Kolejnych spustoszeń dokonały hordy tatarskie. Z odsieczą wyruszył jednak sam Jan III Sobieski. Pamięć o tym wydarzeniu przetrwała stulecia i wdzięczni mieszkańcy postawili w centrum miasta pomnik, na którym czytamy: „Janowi III Sobieskiemu i rycerstwu polskiemu w 300 rocznicę rozgromienia Tatarów pod Narolem i uwolnienia z Jasyru 2000 jeńców. Społeczeństwo Narola 6.10.1972 r. W XVIII wieku Narol staje się własnością rodu Łosiów i z tym nazwiskiem wiąże się pewna ciekawa legenda: Pewnego dnia hrabia Łoś wyjechał w pilnej sprawie do majątku Łówcza. W czasie jego przeciągającego się pobytu wezbrane od wiosennych roztopów wody Tanwi zerwały most i droga powrotna została odcięta. Hrabia powracający z podróży nie zamierzał czekać: ”Woda na chłopa – Panu do kolan – stwierdził wesoło i kazał woźnicy jechać. Pan każe, sługa musi…Nie minęła chwila , a hrabia Łoś znikał wraz z karocą pod powierzchnią wody. Przytomny woźnica zdążył jednak złapać hrabiego za włosy i wyciągnął go z topieli. Gdy przemoczeni dotarli pieszo do pałacu, hrabia kazał wymierzyć swojemu woźnicy 50 batów za to ,”że go chamską ręką wyciągał z topieli” a dopiero potem hojnie wynagrodził, dając mu wolność, 30 krów i folwark na Ukrainie. W podzięce za ocalenie, postawił hrabia nad Tanwią, w miejscu zdarzenia, figurę św. Jan Nepomucena – patrona bezpiecznych przepraw rzecznych .Inny przedstawiciel rodu - Feliks Antoni Łoś – wzniósł kościół i przepiękny pałac na wzgórzu za miastem a także ufundował pomnik św.Floriana – patrona miasta. Pałac Łosiów jest obecnie prawdziwą perełką architektoniczną, stoi dumnie przy drodze prowadzącej do Narola Wsi i dalej w kierunku Paar.Wieś Paary, przez którą przebiega nasz szlak, została założona w tym samym czasie, gdy Narol stał się własnością Łosiów. Gorące i parne powietrze unosiło się nad cegielnią , papiernią i gwoździarnią, ponieważ Paary wraz z pobliską Rybnicą i Suścem na początku XVIII wieku tworzyły jeden z głównych ośrodków przemysłowych Ordynacji .A dlaczego Paary piszemy przez dwa „a”? Podobno ordynacki geodeta spytał o nazwę miejscowości przechodzącego drogą jąkałę i uzyskał odpowiedź o nieco wydłużonym brzmieniu, którą skrupulatnie zapisał…Przypomnieć należy, że na Tanwii przebiegała granica zaboru rosyjskiego i austriackiego, która w Paarach opuszczała rzekę i przechodziła w granicę lądową, biegnącą w kierunku Maził. Nasza historyczna wędrówka przebiega więc dzisiaj galicyjskim szlakiem wspomnień. Po przejściu przez drewniany most na rzecze Tanew i dłuższego odcinka przez las, mijamy  malowniczo położone wsie Huta Szumy, Korkosze i Rebizanty , przecinamy niebieski szlak Szumów  i leśnym traktem wędrujemy do Suśca.



 CZARTOWE POLE NAD SOPOTEM
„Czartowe Pole” – rezerwat krajobrazowo-leśny w pobliżu miejscowości Hamernia. Okoliczni mieszkańcy od wieków uważali to miejsce za przeklęte, bo pożary i powodzie zdarzały się tu nadzwyczaj często i przyjęło się mówić, że „ czarci tu jeno chadzają…” A skoro czarci to i czarownice. Wystarczy przejść piaszczystą ścieżką do miejsca nazywanego „Siodłem Czarownicy”. Stoją tam dwie bliźniacze sosny zrośnięte ze sobą pniami, tworząc coś na kształt „siodełka” z którego, podobno czarownice startowały (a może nadal startują) na pobliskie pole, na spotkanie z czartami.Legenda mówi, że przed wiekami nad przepiękną rzeką Sopot stała karczma, do której chętnie zaglądali okoliczni mężowie. Przy suto zakrapianym gościńcu, przepijali mężczyźni ciężko zarobione pieniądze, ku wielkiemu niezadowoleniu żon. Lamentom niewiast nie było końca, przeklinały przebrzydłe karczmisko, aż w końcu cel osiągnęły, bo jak wiadomo, ”gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”. Spłonęła karczma doszczętnie od uderzenia pioruna a zgliszcza porosły nieprzebyte chaszcze. Wiele wody w Sopocie upłynęło, gdy nocną porą zawędrował w te okolice młody grajek. Ciemno już było a wokół las i żywego ducha dokoła. Trwoga go wielka ogarnęła, ale nie zatrzymywał się i szedł dalej i po chwili zobaczył w oddali światełko Ucieszony podszedł bliżej, lecz widok, który zobaczył napełnił go wielką grozą: wokół ogniska tańcowały czarty, które gdy go spostrzegły, przywołały do siebie i kazały grać do tańca. Przerażony grajek wyciągnął skrzypeczki i grał najpiękniej jak umiał. Zaczynało świtać, gdy roztańczone postacie zaczęły powoli rozmywać się w powietrzu. Czarty nie zapomniały jednak o grajku, jeden z nich wrzucił mu do futerału garść rozżarzonych węgli jako zapłatę. Gdy grajek oprzytomniał, zobaczył jak węgielki zamieniają się w szczerozłote dukaty. Wrócił do wsi jako bogaty człowiek a wieść o niesamowitym spotkaniu szerokim echem rozniosła się po okolicy i przetrwała w ludowych podaniach.












 Ruiny papierni nad Sopotem




„ Nazwa Czartowe Pole pochodzi od legendy związanej z objętą rezerwatem polaną, o której mówiono, że jeno czarci tam hasali.
Na terenie rezerwatu znajdują się:
  • ruiny starej papierni Zamoyskich
  • pomnik upamiętniający manewry wojsk polskich w 1931 roku
  • cmentarz partyzantów poległych w walkach w 1943 roku:
    • Miszka Tatar Umer Achmołła Atamanow – dowódca oddziału GL, który zginął 1 czerwca 1943 roku podczas ataku na hitlerowską ekspedycję karną w Józefowie,
    • Korsarz Hieronim Miąc – dowódca józefowskiego oddziału ZWZ-AK, zmarł 4 sierpnia 1943 roku w czasie operacji amputacji ręki. Ranny został w czasie walk w lesie Dębowce…”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_przyrody_Czartowe_Pole

MISZKA TATAR
„Miszka Tatar” (w polskim piśmiennictwie występuje jako: Michaił Atamanow, Umer Achmołła Atamanow, Adamow Ufa Magomoły, Adamanow Umer Achmołła). Po ucieczce z niemieckiej niewoli, w 1942 r. przybył na Roztocze. Tu dowodził zbrojnym oddziałem partyzanckim. W końcu marca 1943 r. grupa „Miszki Tatara” formalnie została oddziałem Gwardii Ludowej. Po niecałych dwóch miesiącach działalności w ramach GL „Miszka Tatar” zginął 1 czerwca 1943 roku, na skraju kamieniołomów pod Józefowem. W miejscu jego śmierci znajduje się pomnik. „Miszkę Tatara” pochowano 6 czerwca na cmentarzu w pobliżu Hamerni …”
http://roztocze.it.home.pl/roztocze/texts/oso002.htm
http://www.tygodnikzamojski.pl/artykul/4925/miszka-tatar-amp8211-milosc-i-smierc.html

KONRAD BARTOSZEWSKI „WIR”

“Komendant” – Konrad Bartoszewski ps. Zadora, Wir, dowódca rejonu AK Józefów
W mojej książce: Bartosz Konradowski „ Wichura”.

Konrad Bartoszewski, „Sąd Polowy”, Lublin 1995

„Konrad Bartoszewski "Wir": - Było jeszcze zupełnie ciemno kiedy 26 lutego 1943 roku po brawurowej akcji "Selima" zostałem uwolniony. Po opuszczeniu posterunku natychmiast udałem się do rodzinnego domu. Matka czekała i powitała mnie z wielką ulgą. Wiedziała o przygotowaniach do odbicia i ze wzmagającym się z każdą minutą niepokojem oczekiwała wyników podjętej akcji. Bardzo denerwowała się słysząc nocne strzały. Była wzruszona i nieświadoma powagi sytuacji i zagrożenia w jakiej wszyscy się znaleźliśmy...”

26 lutego 1943 roku w Józefowie rozstrzelano rodzinę dowódcy oddziału Armii Krajowej Konrada Bartoszewskiego ps. „Wir”. W najbliższą niedzielę, 24 lutego, odbędą się uroczystości upamiętniające to tragiczne wydarzenie. O godzinie 11.00 w kościele parafialnym w Józefowie w intencji pomordowanych odprawiona zostanie Msza święta. Po niej uczestnicy obchodów złożą wieńce i kwiaty pod tablicą upamiętniającą te smutne wydarzenie…”
http://www.bilgorajska.pl/aktualnosc,189,0,0,0,Zamordowani-dla-przykladu.html
http://www.gazetabilgoraj.pl/ps-21595-70-rocznica-egzekucji-rodziny-komendanta-ak-konrada-bartoszewskiego-ps-wir/

JAN SOBIEPAN ZAMOYSKI
„Pan na Zamościu nie odznaczał się bystrym dowcipem, jeno go miał tyle co na własną potrzebę. O godności i urzędy nie zabiegał, chociaż same szły ku niemu, a gdy przyjaciele strofowali go, iż mu przyrodzonej ambicji brakuje, odpowiadał: – Nieprawda, że mi jej braknie, jeno mam więcej od tych, którzy się kłaniają. Po co mi dworskie progi wycierać? W Zamościu nie tylko ja Jan Zamoyski ale Sobiepan Zamoyski.  Zwano go też powszechnie Sobiepanem, z którego przezwiska wielce był kontent. Zresztą był to człek zacny i lepszy syn Rzeczypospolitej od wielu innych”.
                            Henryk Sienkiewicz „Potop”

http://www.ruinyizamki.pl/poczet-sobiepanow/sobiepan.htm

KATARZYNA BIELANKIEWICZOWA

„ W upalne majowe noce w cienistych zaułkach Starego Miasta pojawia się smukła, drobna postać w długiej białej pelerynie. Gdy przypadkiem podmuch wiatru zsunie jej kaptur, można dostrzec, że szyję zjawy opasuje, niczym sznur korali, krwawa pręga. Jeśli poczujesz przy tym zapach ziół i kwiatów, jeśli, mimo upału, dreszcz lodowatego chłodu przyprawi cię o gęsią skórkę - możesz być pewien, że spotkałeś nieszczęsną Katarzynę…”
Karolina Zdeb
Praca nagrodzona w konkursie portalu ZamośćOnline "Duch Zamościa"

http://www.zdeb.zamosc.net.pl/katarzyna/

„ Była uważana za kobietę piękną, wpływową, energiczną i mająca niezwykłe poczucie elegancji. W Zamościu nie szczędzono jej upokorzeń. Maria Kazimiera zwana „Marysieńką” była tutaj żoną potężnego magnata Jana „Sobiepana” Zamoyskiego i... kochanką hetmana, przyszłego króla…”

http://www.mmzamosc.pl/artykul/maria-kazimiera-marysienka-miala-ciezkie-zycie-w-zamosciu


 FIGURA JANA NEPOMUCENA - "CZARTOWE POLE" NAD SOPOTEM

„ Święty Jan Nepomucen jest patronem dobrej spowiedzi, spowiedników i penitentów. Jest także patronem chroniącym przed powodziami i wzburzonymi wodami, a także patronem mostów, przepraw, życia rodzinnego. Według tradycji ludowej jest świętym, który chroni również pola i zasiewy zarówno przed powodzią, jak i suszą. Z tego powodu figury św. Jana Nepomucena spotyka się nie tylko przy mostach i rzekach, ale i w okolicy skrzyżowań dróg, a także na placach publicznych i przy kościołach…”

http://www.mareklejbrandt.com/nepomucen.html
http://www.niedziela.pl/artykul/28203/nd/Sw-Jan-Nepomucen
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Nepomucen

 „ Figury Jana Nepomucena ustawione na mostach, szczegółowy opis tych obiektów i kolejne ich zdjęcia umieszczono na stronach poszczególnych regionów nepomuckich…

http://nepomuki.pl/nepomuk/

„ KRÓTKI KURS ROZPOZNAWANIA NEPOMUKA: Postać Jana wygięta jest najczęściej w klasycznym kontrapoście. Barok dodaje do tego mistyczne rozwianie szat, teatralny gest i strój duchownego okresu kontrreformacji, ze stułą, rokietą, komżą, sutanną i biretem.Spotyka się też - a są to prawdziwe rodzynki - figury przedstawiające Jana Klęczącego oraz Leżącego. Te ostatnie to wizerunki martwego męczennika wyłowionego z Wełtawy; nie są rzeźbami przydrożnymi, lecz noszone lub spławiane były w procesjach ku czci Świętego.Inny rodzaj Nepomuków to ludowe toporne świątki, od których aż wieje archaicznymi, na wpół pogańskimi wierzeniami…”

http://nepomuki.pl/nepomuk/poznaj.htm




                           NEPOMUCEN STOJĄCY PRZY DRODZE DO JÓZEFOWA


                          NEPOMUCEN STOJĄCY PRZY DRODZE DO ZAMOŚCIA


                            NEPOMUCEN STOJĄCY PRZY DRODZE DO ZAMOŚCIA

               NEPOMUCEN STOJĄCY PRZY DRODZE ZAMOŚĆ - TOMASZÓW LUB.

NEPOMUCEN - ZWÓDNE


                      NEPOMUCEN - SUSIEC

1 komentarz:

  1. Zainspirowany legendą o Rąbizadzie, napisałem wiersz-legendę.
    Legenda o Rąbizadzie
    Legenda związana z uroczyskiem 24 wodospadów na rzece Tanew i jej dopływach, w rezerwacie Nad Tanwią - na Roztoczu.

    Rąbizad był silny, nad wyraz uczciwy
    chętny do pomocy, bardzo sprawiedliwy.
    Nie znosił przemocy, słabszego obronił
    groźnego niedźwiedzia, kopniakiem przegonił.

    Kiedy Polskę zalał potop ze Szwedami
    chętnie do walk stawał z korony wrogami.
    Orężem mu były skały oraz sosny,
    był to bój zwycięski - dla wroga żałosny.

    Skały padły w Tanew oraz jej dopływy.
    Rąbizad był ranny, prawie ledwo żywy;
    nie zdołał usunąć głazów z nurtu rzeki,
    sam nie pożył długo i zamknął powieki.

    Zalegają skały w korytach strumieni,
    dzieła Rąbizada teraz nikt nie zmieni.
    Miejscowi wskazują - nie skrywając dumy
    - oto właśnie owe szypoty lub szumy.

    Szumi woda w Tanwi pokonując progi,
    że w inne walory też nie był ubogi.
    Nazwisko Rabizant częste w okolicy,
    pokłosiem miłości zucha do dziewicy.


    Napisał: Wiesław Rutkowski.
    Inspiracją do wiersza jest legenda o Rąbizadzie, opisana
    na blogu Moniki Rebizant- Siwiło (www.rebizant-siwilo.pl)

    OdpowiedzUsuń